Znalezione artykuły

01.01.2015 Prawdziwa twarz św. Mikołaja

Dzisiejsze technologie informatyczne pozwalają naukowcom na dokonywanie rzeczy, które jeszcze naszym dziadkom kojarzyłyby się wyłącznie z cudami. W ostatnich latach, dla przykładu, uczeni w oparciu o zachowaną czaszkę faraona Tutenchamona zrekonstruowali szczegółowo jego twarz. Mniej więcej w tym samym czasie, niemal we wszystkich polskich dziennikach mogliśmy zobaczyć jak wyglądał Mikołaj Kopernik. Tutenchamon i Kopernik jednak nigdy nie jawili nam się jako postacie na wpół legendarne, więc rekonstrukcje ich twarzy nie zdumiały nikogo aż tak bardzo jak elektroniczne odtworzenie oblicza samego… Świętego Mikołaja!

Jak to możliwe? – pyta wielu. A możliwe. Wiedza przeciętnego katolika dotycząca św. Mikołaja jest wielkości ewangelicznego ziarnka gorczycy. Tyle, że to ziarnko w omawianym przypadku rzadko ma szansę stać się w przyszłości wielkim drzewem. Przeciętny katolik zazwyczaj nie ma nawet pewności czy św. Mikołaj jest postacią historyczną. Nieco bardziej wtajemniczone osoby twierdzą, że faktycznie istniał ktoś taki, i że pochodził z terenów dzisiejszej Turcji. Są i tacy – lecz bardzo nieliczni – którzy dodają, że Mikołaj był biskupem Miry. I na tym koniec. Kiedy żył? Kiedy umarł? Dlaczego dzisiejszy Mikołaj nosi czerwone ubranie? Te pytania zazwyczaj przerastają już całkowicie nasze możliwości. Toteż, gdy światowe media doniosły, że amerykańskim naukowcom udało się zrekonstruować twarz naszego bohatera, większość katolików nie mogła pojąć, jak mogło do tego dojść. Przyznam, że sama byłam wśród nich.

Kości Świętego Mikołaja

Twarz Tutenchamona odtworzono na podstawie zachowanych w jego słynnym, złotym sarkofagu kości czaszki. Kiedy w ostatnich latach odnaleziono – po wiekach poszukiwań dodajmy! – we Fromborku trumnę ze szczątkami Mikołaja Kopernika, bez przeszkód zrekonstruowano także jego oblicze. Jednak jak owa rzecz miała by się dokonać w przypadku św. Mikołaja? Czy nagle odnaleziono jego grób? Nie. Bo grób Mikołaja nigdy nie zaginął. Jego szczątki od połowy IV wieku aż do XI stulecia spoczywały w krypcie w Mirze. Kiedy jednak miasto zostało zajęte przez muzułmanów, a miejsca pochówku świętego biskupa nikt już nie pilnował jak należy, do Miry przypłynęli ze słonecznej Italii tzw. łowcy relikwii. Pamiętajmy, że było to średniowiecze, w którym do świętych relikwii przywiązywano ogromną wagę. Były one tak ważne, że dodawały w namacalny wręcz sposób prestiżu miastu, w którym je przechowywano. A mieszkańcy położonego na południu dzisiejszych Włoch Bari marzyli o tym, by podnieść rangę swego miasta. Dowiedziawszy się więc o relikwiach Mikołaja, wysłali osobliwą ekspedycję żeglarską, która miała przewieźć szczątki świętego biskupa przez Morze Śródziemne. Żeglarze dotarli do Bari i bez większego problemu włamali się do grobowca Mikołaja. Oficjalnie uczynili to po to, by ochronić je przed muzułmanami – co zresztą faktycznie im się udało. Nieoficjalnie – zwyczajnie wykradli je korzystając z lokalnych zamieszek. Jak mówią średniowieczne dokumenty, gdy wyjęli czaszkę świętego biskupa z grobowca ta lśniła. Nikt nie potrafił wytłumaczyć owego fenomenu, aż do dzisiejszych czasów.

Otóż kości Świętego Mikołaja od kilkunastu już stuleci – niewykluczone, że od momentu pogrzebu najsłynniejszego biskupa Miry – wydają z siebie zagadkowy płyn o przepięknym zapachu i cudotwórczej mocy. Rzeczony płyn ma wszystkie właściwości zwykłej wody (dowiedziono tego naukowo w połowie lat dwudziestych XX wieku) i nazywany jest „Manną Świętego Mikołaja”. Raz do roku zbierany jest do specjalnych naczyń i przekazywany dalej gorliwym pielgrzymom przybyłym do Bari z całego świata. Prawdopodobnie żeglarze, którzy w XI wieku włamali się do krypty Mikołaja, wyjmując jego czaszkę nie zauważyli, że szczątki świętego spoczywają w wydzielanej przez siebie mannie. Naukowcy twierdzą, że osobliwi rabusie wydobywając mokrą czaszkę z grobowca stojącego w mocno nasłonecznionym miejscu mrocznej, pradawnej świątyni – rzeczywiście mogli odnieść wrażenie, że czaszka lśni. Zetknięcie się bowiem ociekającego wodą, jasnego przedmiotu z silnym światłem słonecznym w mroku kaplicy – mogło dać taki właśnie efekt.

Święty z charakterem i złamanym nosem

W 1950 roku wśród mieszkańców Bari rozniosła się wieść, że szczątki biskupa z Miry są w coraz gorszym stanie i jeśli nie zabezpieczy się ich należycie przetrwają jeszcze najwyżej 100 lat. Do Bari sprowadzono więc rozmaitych specjalistów, którzy mieli skutecznie zaradzić temu ponuremu proroctwu, a przy okazji poddać szczątki szczegółowym badaniom. I właśnie przy tej okazji postanowiono zbadać dokładnie czaszkę Mikołaja i w oparciu o jej budowę dokonać próby rekonstrukcji jego twarzy. Dokonali jej Francesco Introna, specjalista medycyny sądowej Uniwersytetu w Bari oraz angielska antropolog Caroline Wilkinson z Uniwersytetu w Manchasterze.
W czasie rekonstrukcji specjaliści ze zdumieniem odkryli, że współczesny Mikołajowi dokument mówiący o bójce jaką miał odbyć w czasie Soboru Nicejskiego w 325 roku z jednym z obecnych na soborze heretyków – ma jednoznaczne potwierdzenie w czaszce Świętego. Efektem owej bójki, jak mówi wspomniany dokument – był m.in. złamany nos biskupa Miry, który doskonale uwidocznił się w czasie elektronicznego odtwarzania oblicza Mikołaja. To musiał być bardzo silny cios! – śmiał się Francesco Introna. A pani Wilkinson dodała: Wszyscy postrzegamy Świętego Mikołaja jako miłego dziadziusia. A popatrzcie tylko na te wyraziste kości szczękowe. Takie szczęki zawsze idą w parze z niezwykle silnym charakterem.

Aleksandra Polewska

[Tekst za: http://www.opiekun.kalisz.pl]